Złowieszczy Awatyran
Piętnastego stycznia dzień Jaśka zaczął się zwyczajnie. Pobudka o siódmej rano, kiedy zadzwonił budzik, prysznic, śniadanie. Mama i tata szykowali się do pracy, zostawiając synowi na stole jego ulubione płatki z owocami i dwie kanapki z pasztetem.
Trzeba przyznać, że Jasiek bardzo lubił poranki, mimo że zaraz trzeba było iść do szkoły. Jasiek uczył się w trzeciej klasie.
A poranki podobały mu się z powodu tego krótkiego czasu ciszy i swobody, kiedy w okno świeci jasne słońce (tego dnia, na szczęście, było właśnie takie przyjazne i uśmiechnięte), a w głowie błądzi przyjemna myśl o tym, że to dopiero początek dnia i zdąży się zrobić mnóstwo rzeczy.
Jasiek zjadł płatki i kanapki, potem wziął kubek kakao i poszedł z nim do swojego pokoju. Tam włączył swój tablet i wszedł do serwisu społecznościowego. Popijając kakao, zaczął czytać ostatnie nowości. Popatrzył na swoje zdjęcie i niespodziewanie pomyślał, że powinien zmienić awatar, bo już mu się znudziło oglądanie własnej twarzy na profilu.
Dlatego równolegle otworzył kolejną stronę internetową z ogromnym wyborem obrazków. Jaśkowi spodobał się obrazek przedstawiający jakiegoś Galaktycznego Potwora z podpisem „Awatyran”. Chłopiec skopiował ten obrazek i ustawił go jako swój awatar.