Zającowo

5,0
244

W wielkim zielonym lesie, w brzozowej gęstwinie kryło się Zającowo. W tej wiosce mieszkały tylko zające — białe, szare i nawet różnobarwne. Każdy zając miał domek w kolorze swojego futerka, więc cała wioska wyglądała kolorowo i pstrokato. Jakby ktoś rozsypał w trawie koraliki, a one przemieniły się w domki. Żółte, czerwone, jasnozielone, złote... — całe mnóstwo!

Przy każdym domku był ogród. Zające hodowały w nich kapustę, marchewkę, ogórki i wielkie, smaczne pomidory.

zajache-selo-1

Dzień w wiosce zaczynał się od podlewania roślin. Wszyscy mieszkańcy brali swoje konewki i z powagą polewali grządki, chwaląc się swoimi warzywami. Potem zające zbierały się na dużej polanie pośrodku wsi, piły herbatę, jadły marchewkowe ciasto i rozmawiały o swoich ogrodach. Warzywa w Zającowie rosły bardzo szybko. Raz w miesiącu zające organizowały konkurs na największą kapustę. Właściciel zwycięskiej kapuścianej główki otrzymywał nagrodę. Na jego cześć urządzano świąteczny koncert z piosenkami i tańcami, a cała wioska zachwycała się umiejętnościami zwycięzcy.

Zebrane plony zające odwoziły do spichlerza. To był największy budynek we wsi, w którym przechowywano nie tylko warzywa, ale również rzecz najcenniejszą: zapas nasion wszystkich rodzajów. Zające były bardzo pracowite i hodowały znacznie więcej warzyw, niż im było potrzeba. Dlatego co tydzień, w niedzielę, jeździły na leśny targ, żeby sprzedawać nadwyżki. Leśny targ był bardzo ważnym wydarzeniem dla wszystkich mieszkańców wielkiego lasu. Tutaj przychodziły kózki z Kozłówka, krowy z Krowianki, jeże z Kolcówka i kury z Ptasiego Miasteczka.

Na targu wszyscy wymieniali się swoimi towarami. Zające proponowały warzywa, krowy — mleko, jeże przynosiły smaczne jabłka i grzyby, a kury — świeże jajka.

zajache-selo-2

Pod koniec dnia urządzano duży świąteczny poczęstunek.

Takie wspaniałe życie miał też zając imieniem Uszko. Uszko miał złote futerko. Mieszkał w pięknym złotym domku na skraju brzozowego zagajnika i miał największy warzywnik w całej zajęczej wiosce.

Uszko nie zawsze dobrze sobie radził z dbaniem o tak duży ogród, więc jeszcze nigdy nie wygrał konkursu na największą kapustę, a było to jego wielkim marzeniem.

Pewnego ranka, podczas podlewania warzywnika, Uszko przypomniał sobie, że nie zdążył zawieźć do spichlerza marchewek i woreczka z nasionami. Zając przyczepił do paska woreczek, załadował całą taczkę marchwią i sapiąc z wysiłku zaczął pchać ją w stronę spichlerza.

zajache-selo-3

Nagle zerwał się wiatr i niebo zasłoniły czarne chmury. Uszko znajdował się akurat w połowie drogi między domem i spichlerzem.

— Zostaw taczkę, zaraz będzie lało! — zawołały do niego przebiegające obok zające.

Uszko zawrócił i tak szybko, jak tylko mógł, zaczął pchać taczkę z powrotem do domu. Nie zamierzał zostawiać swoich marchewek. Zając starał się szybko biec, ale taczka była bardzo ciężka i do tego zaczął padać silny deszcz, który zalewał mu oczy. Uszko pośliznął się i upadł. Taczka przekręciła się, warzywa rozsypały po ziemi. Zając podniósł się i pobiegł do domu. Kiedy w końcu dotarł do swojego domku, był cały mokry i zabłocony.

— Cała moja marchewka przepadła! — zapłakał Uszko. — Dobrze, że chociaż nasiona zostały.

Nagle zrobiło się bardzo cicho, zając podbiegł do okna i zobaczył, że deszcz ustał. „Może jeszcze uda mi się uratować moje warzywa?” — pomyślał Uszko i wybiegł z domu. Ale gdy tylko pojawił się na podwórku, na niebie błysnęła ogromna błyskawica, zrobiło się oślepiająco jasno i rozległ się straszny grzmot. Zając ze strachu zamknął oczy, a kiedy je otworzył, zobaczył blask ognia. To płonął spichlerz, w który uderzył piorun.

— Pożar! Pożar! — krzyknął Uszko i pobiegł w tamtą stronę.

zajache-selo-4

Zające wyskakiwały ze swoich domków z wiadrami i biegły na miejsce pożaru. Zanim zające nabrały wody i dotarły do spichlerza, ten spłonął doszczętnie. Pozostały tylko zwęglone ściany.

Zające stały przy zgliszczach i zdezorientowane pytały się nawzajem:

— Co teraz będziemy jeść?

— Wszystkie nasiona przepadły, jak wyhodujemy nowe warzywa?

Wtedy wystąpił naprzód najstarszy zając imieniem Szczodryk i zwrócił się do innych:

— Może ktoś ma w domu jakieś warzywa albo nasiona?

Zające niepewnie rozkładały łapki. Nikt nie miał nasion, wszystkie spłonęły w spichlerzu. Zostało tylko trochę warzyw w domkach.

Uszko chciał zawołać, że on ma nasiona, ale z jakiegoś powodu tego nie zrobił. Milczał i rozmyślał: "Mojego woreczka nie wystarczy na wszystkie ogrody w wiosce. Lepiej zasieję te nasiona u siebie. Ale co będą jeść inne zające?"

zajache-selo-5

Uszko dręczyły wątpliwości: zostawić nasiona dla siebie czy podzielić się z innymi?

A co ty wybierzesz?

Не бійся темряви

0:00

0:00

  • 5–7 lat
  • 7–9 lat
  • 9+ lat
  • Dla chłopca
  • Dla dziewczynki
  • przygody
  • zwierzęta
  • wood
    owl
    fairy
    paper

    Oceń bajkę i odbierz kolorowankę w prezencie

    Dziękujemy za ocenę

    Średnia ocena bajki 5,0

    book

    Pobierz kolorowankę

    Pliki cookie

    Używamy plików cookie, aby ulepszyć działanie serwisu. Klikając „Akceptuj wszystkie”, wyrażasz zgodę na przetwarzanie plików cookie zgodnie z polityką prywatności

    Background
    Background