Zagubiony kolor
Była sobie kiedyś mała, wielobarwna tęcza, która bardzo lubiła wychodzić na niebo po deszczu. Ale pewnego dnia stało się coś niewiarygodnego –– tęcza nie mogła znaleźć w sobie koloru błękitnego!
–– Gdzie on się podział? –– Mała tęcza aż rozpłakała się ze zmartwienia. –– Deszczu, czy to ty zmyłeś mój błękit?
–– Nie, nie ruszałem go –– odpowiedział deszcz.
–– Wietrze, może to ty zdmuchnąłeś mój błękit? –– zapytała ponownie tęcza.
–– Nie, ja nie ruszałem twojego koloru –– odrzekł wiatr.
–– Chmurko, może ty zasłoniłaś mój błękit? –– zapytała tęcza.
–– Oczywiście, że nie! –– odpowiedziała spokojnie chmurka.
–– Słoneczko, może ty wiesz, gdzie zaginął mój błękit? –– zapytała z nadzieją tęcza.
–– On nigdzie nie zginął –– odpowiedziało słoneczko. –– Oto on, twój błękit! Po prostu nie widać go na tle czystego nieba, zlewa się z nim. Najpierw trzeba się dokładniej przyjrzeć, a dopiero potem robić zamieszanie.
–– Ojej, rzeczywiście wszystkie kolory są na swoim miejscu, dziękuję ci, słońce! –– radośnie wykrzyknęła tęcza, patrząc na siebie.