Wiosno, przyjdź!
Tego dnia kaczka Kwaczka obudziła się wcześniej, niż zwykle. A to dlatego, że rozbudził ją niezwykle jasny promień słońca.
― Czyżby niedługo miała nadejść wiosna? ― powiedziała Kwaczka, ziewając.
Rozejrzała się dokoła i obejrzała staw, na którym mieszkała jej kacza rodzina. Zimą nie zamarzał, więc kaczki zostały tam zimować, nie odleciały do ciepłych krajów. Warstewka lodu pokrywała wodę tylko przy brzegach, a tego ranka stały się cieńsze.
― Chyba mam rację ― uśmiechnęła się kaczka. ― Już dawno słoneczko tak nie przygrzewało. Od chwili, kiedy nadeszła zima...
Kwaczka nagle tak zapragnęła przyśpieszyć nadejście wiosny, że postanowiła uwolnić staw od kawałków pozostałego lodu.
― Zaraz sprzątnę cały lód i wiosna zrozumie, że pora przyjść ― mówiła do siebie kaczuszka. ― Mój staw szybciej się nagrzeje i będzie nam dobrze. Wiosno, przyjdź szybciej!
Kwaczka podpłynęła i zaczęła dziobem odgarniać lodową skorupę. Kiedy cały lód już leżał na brzegu, szybko rozpuścił się w promieniach słońca, a woda wsiąkła w ziemię. A kiedy przebudzona z zimowego snu ziemia poczuła wilgoć, dała życie młodziutkiej trawie.
Kaczka zobaczyła, że dokoła zbiornika wodnego zaczęła wyrastać zieleń, a woda w stawie zrobiła się cieplejsza. Kwaczka zrozumiała, że jej starania były skuteczne i bardzo się ucieszyła.