Ważka

4,6
301

Pewnego dnia w wielkim pięknym jeziorze z małego jajeczka wylęgła się malutka larwa o imieniu Nimfa. Woda dokoła była ciepła, a świat bardzo interesujący. Nimfa pełzła po łodydze wodorostu i rozglądała się dokoła. Obok niej przepłynęła ławica malusieńkich rybek. Po dnie sunęły dwa czarne ślimaki, zostawiając na piasku długie ślady. Karaś błysnął bokiem pokrytym srebrną łuską. Przepłynęła nieopodal zielona żaba. A obok wodorostów kotłowały się i przekrzykiwały czarne pijawki.

babka-1

Jedna z pijawek zauważyła Nimfę.

— Hej, kto ty jesteś? — zapytała.

— Na razie nie wiem — odpowiedziała Nimfa. — Nikt mi tego nie powiedział.

— Ej, zobaczcie! — zawołała pijawka do swoich przyjaciółek. — Jaki śmieszny maluch z krótkimi łapkami i długim tłustym brzuszkiem! Ktoś wie, kto to taki?

Pijawki stłoczyły się dokoła Nimfy. Zapytały o imię. Pomacały jej łapki i brzuszek. Zastanowiły się, ale i tak nie wiedziały, jakim ona jest stworzeniem.

— Ona ma skrzela do oddychania pod wodą — powiedziała pierwsza pijawka. — Ale nie jest rybą. I nie żabą. Ma łapki, ale nie ma wąsików, więc nie jest żukiem. O, przypomniałam sobie: raki są podobne i mają skrzela.

— Poczekaj, przecież ona nie ma szczypiec! — sprzeciwiła się druga pijawka.

— Rzeczywiście. Chodź, zapytamy raka! — zaproponowała pierwsza pijawka. — On na pewno będzie wiedział, kim ona jest!

babka-2

Złapały Nimfę za łapki i całą gromadą pociągnęły ją na muliste dno, do nory, gdzie mieszkał rak.

— Hej, raku, raku w zielonym kubraku! Wyjdź z norki! — zawołały wesoło pijawki niezgodnym chórem.

Rak nie lubił hałasu, a szczególnie nie lubił pijawek, bo były czepialskie i zuchwałe. Siedział więc tylko w głębokiej norce i ruszał wąsami.

Jednak pijawki nie poddawały się, a kilka z nich nawet wlazło rakowi do domu. "Nie odczepią się!" — pomyślał rak, westchnął i wyszedł na zewnątrz.

— Czego chcecie, łobuziaki? — wyburczał, niezadowolony.

— Popatrz! — Pokazały mu larwę Nimfę. — Kto to jest?

Rak obszedł ją dokoła. Obejrzał duże oczy, zręczne łapki, długi, tłuściutki brzuszek.

babka-3

— Bardzo podobna do polnego świerszcza — w końcu oznajmił po namyśle. — Naprawdę bardzo!

— Ale ona ma skrzela! — sprzeciwiła się pijawka. — A świerszcz by utonął w wodzie!

— Tak, tak! — potwierdziła druga pijawka. — A ona oddycha i nawet coś łapie i zjada!

Nimfa rzeczywiście tymczasem złapała jakieś żyjątko swoimi mocnymi szczękami i szybko połknęła.

— Hm, w takim razie nie wiem — odparł rak. — Może to jakaś krewna żuka pływaka? Zapytajcie jego.

— O nie! — odparły pijawki. — Do niego nie pójdziemy. Po pierwsze, on oddycha powietrzem, a po drugie, to drapieżnik i ani się obejrzymy, jak nas wszystkie pożre! Lepiej spytamy kogoś innego.

Rak zaszczękał szczypcami, życzył im powodzenia w poszukiwaniach, a potem z zadowoleniem wrócił do norki. Był samotnikiem i bardzo lubił spokój.

Nimfa poczuła po tych spacerach okropny głód. Wlazła między wodorosty i pożywiła się czymś, co tam znalazła. Potem przyczepiła się do łodyżki, żeby odpocząć. Pewnie zapadła noc, bo w wodzie zrobiło się ciemno. Nimfa zasnęła i przyśniło jej się, że ma skrzydła i lata nad wodą, wysoko, aż pod chmury.

babka-4

Rano znów przyszły do niej pijawki.

— O, urosłaś od wczoraj! — zdziwiły się. — A my wypytałyśmy kilka ryb, ale żadna nic nie wie o takich jak ty.

— Mogę na razie z wami popływać? — poprosiła Nimfa. — Bo ja tu nikogo nie znam.

— Jasne! — zgodziły się pijawki. — Z nami jest wesoło i całkiem bezpiecznie!

Larwa Nimfa popłynęła z nimi. Rzeczywiście, pijawek nikt nie zaczepiał. To one były kłótliwe i zaczepiały innych. Unikały ich nawet duże drapieżne ryby i żółwie.

Nimfa zauważyła, że w wodnym świecie cały czas ktoś kogoś zjada. Szczególnie biedne były rybie jajeczka, maleńkie rybki i kijanki. Jeśli nie zdążyły się schować, to padały ofiarą mięsożernych ryb i żuków. Pijawki lubiły krew. Czasami przysysały się do ryb albo wodnych ptaków. Kiedy napiły się krwi, odpadały, a potem najedzone leżały na dnie i długo odpoczywały. Nimfa z kolei przekonała się, że bardzo jej smakują larwy komarów i much. W ten sposób dowiedziała się, że też jest drapieżnikiem.

Pływała, wciągając do brzuszka wodę i mocno ją wyrzucając za siebie. To wyglądało, jakby skakała. Nimfa lubiła pływać i krążyć w wodzie — wydawało jej się, że tańczy i trochę fruwa.

Czasem wystawiała głowę nad powierzchnię i oglądała świat nad wodą.

babka-5

Obok unosiły się lilie wodne: zielone płaskie liście i śliczne białe kwiaty. Nad liliami fruwały ważki i kolorowe motyle. Po niebieskim niebie z białymi obłokami latały ptaki. Nimfa podziwiała te wszystkie skrzydlate istoty i też pragnęła latać.

Wtedy nurkowała i "latała" pod wodą. Tutaj też było pięknie, ale należało uważać na drapieżne ryby i żółwie, inaczej można było stać się ich obiadem.

Pewnego razu Nimfa drzemała w wodzie, uczepiona łapkami do łodygi trzciny. Nagle obudził ją jakiś trzask. Rozejrzała się, ale dokoła nie było niczego, co mogłoby trzeszczeć. Trzask się powtórzył i w końcu Nimfa zrozumiała, że to ona trzeszczy, a dokładniej: trzeszczy jej ciało. Bardzo się wystraszyła. Po chwili zrozumiała, że jest jej ciasno i zaczęła wychodzić ze swojego ciała. Kiedy wydostała się całkiem, zobaczyła, że jest cała i zdrowa, a jej stara powłoka spadła na dno jeziora i leży tam, jak coś całkiem obcego. Nimfa jakby jeszcze podrosła.

— Wyliniałaś — stwierdził przepływający obok zielony rak. — To normalne. Wiele żuków linieje.

— To ja jestem żukiem? — upewniła się Nimfa.

— Zapewne tak — odrzekł rak i odpłynął.

— Hm, żuk ze skrzelami... — mruknęła Nimfa sama do siebie. Miała przeczucie, że jednak nie jest żukiem.

Zaczęło robić się chłodno. Lilie wodne coraz częściej zwijały płatki i chowały się pod powierzchnią. Wszystkie żuki, robaki i żaby budowały sobie domki na zimę. Tylko beztroskie pijawki wciąż tak samo buszowały po całym jeziorze.

— Dlaczego nie przygotowujecie się do zimy? — zapytała Nimfa.

— Nam i tak dobrze! — odpowiadały ze śmiechem pijawki, nie przerywając zabawy.

Nimfa postanowiła przezimować między łodygami dużych, puszystych wodorostów.

babka-6

Woda robiła się coraz zimniejsza, na powierzchnię jeziora opadały liście z drzew. Nadeszła jesień.

Nimfa do tego czasu jeszcze dwa razy zrzuciła skórkę. Potem poczuła, że robi się coraz bardziej leniwa, coraz mniej jej się chce pływać, a coraz bardziej — spać. Weszła do swojego pokoiku z wodorostów i stamtąd obserwowała, jak gładka powierzchnia jeziora pokrywa się lodem i w tym lodzie zamarzają naiwne, beztroskie pijawki. Nimfie okropnie było ich żal, ale nic nie mogła zrobić. Ciało jej prawie wcale nie słuchało, zrobiło się ciężkie i senne. Zasnęła...

Nimfa obudziła się z powodu tego, że znowu było jej ciasno w jej cielesnej powłoce. Rozerwała ją i rozejrzała się. Lód na górze roztajał i pijawki znów ożyły. "Jak dobrze, że nie zamarzły na zawsze!" — pomyślała i pomachała im łapką.

— Ojej, jak ty urosłaś! — zawołała pierwsza pijawka.

— Bardzo urosłaś! — zachwyciła się druga pijawka. — A tam na górze już jest wiosna. Niedługo pojawią się liście i kwiaty, a potem nadejdzie lato.

Nimfa wypłynęła na powierzchnię. Jej ulubione lilie też już powolutku rozwijały swoje liście i pąki. Drzewa były gotowe kwitnąć, a trawa tworzyła zielony dywan.

babka-7

Nimfa wróciła do siebie strasznie głodna. Zaraz zaczęła szukać między wodorostami larw komarów. Były bardzo smaczne.

Przez całą wiosnę Nimfa rosła i co jakiś czas liniała. A latem, kiedy woda mocno się nagrzała, instynkt znów ją popchnął na powierzchnię. Wyszła z wody na łodygę trzciny. Zrozumiała, że dzieje się z nią coś bardzo dziwnego. Jakby zniknęły jej skrzela i pod starą skórą coś zaczęło rosnąć. Mogła oddychać powietrzem! Bardzo się zdziwiła. Więcej już jej nie ciągnęło do wody.

Pewnego ranka jej stara powłoka pękła i Nimfa ze zdumieniem odkryła u siebie prawdziwe skrzydła! Tylko były jeszcze nieduże i pomarszczone. Jednak słońce i wiatr je osuszyły. Niebawem Nimfa je rozprostowała. Były ślicznego błękitnego koloru, jak niebo. A jej ciało stało się szczupłe, delikatne i wytworne. Zmieniła się w prawdziwą piękność! Obejrzała się w lustrze wody.

babka-8

— Cześć, ważko! — zawołały do niej z wody pijawki.

— Nie poznałyście mnie? — zdziwiła się. — To ja, Nimfa!

— Ale numer! — ucieszyła się pierwsza pijawka. — Jesteś ważką!

— Najprawdziwsza ważka! — potwierdziła druga pijawka. — Jaka zgrabna i lekka!

W górze rozległ się cichy trzepot skrzydeł, wszyscy podnieśli głowy i zobaczyli lecące ważki.

— Cześć! — przywitały się wesoło ważki, zbliżając się do nich.

— Czemu jesteście takie wesołe? — spytała Nimfa.

— Latałyśmy w obłokach! — odpowiedziały ważki.

— I jakie one są?

— Wspaniałe! — zatrajkotały ważki. — Podobne do porannej mgły. Można skakać z kropelki na kropelkę. To takie fajne!

Nimfie zaświeciły się oczy. Wyobraziła sobie mnóstwo kulek z wodą. Naturalnie, pływanie z przyjaciółkami-pijawkami było wspaniałe, ale fruwanie w błękitnych przestworzach między takimi cudownymi, tęczowymi istotami to całkiem co innego!

— Weźmiecie mnie ze sobą? — zapytała.

— Oczywiście — odpowiedziały ważki. — Przecież teraz jesteś jedną z nas.

I Nimfa poleciała nad jeziorem! Wiatr łagodnie dmuchał w jej leciutkie skrzydła. Słońce świeciło. Obok krążyła jej nowa rodzina. Nimfa była szczęśliwa.

"Ach, jakie to cudowne — myślała — wiedzieć, że urodziłaś się, by latać!"

wooden bg
babka-1
wooden bg
babka-3
wooden bg
babka-8

Odkryj wszystkie tajemnice naszego magicznego lasu!

Biblioteka autorskich bajek „Żywe Bajki” już na Ciebie czeka!
Setki wartościowych historii wspierających rozwój dzieci.
Zobacz nasze ABONAMENTY – mile Cię zaskoczą.
Podaruj dzieciom radość, zabawę i prawdziwe wartości!

Не бійся темряви

0:00

0:00

  • 7–9 lat
  • 9+ lat
  • Dla chłopca
  • Dla dziewczynki
  • świat wokół nas
  • umiejętności szkolne
  • wood
    owl
    fairy
    paper

    Oceń bajkę i odbierz kolorowankę w prezencie

    Dziękujemy za ocenę

    Średnia ocena bajki 4,6

    book

    Pobierz kolorowankę

    Pliki cookie

    Używamy plików cookie, aby ulepszyć działanie serwisu. Klikając „Akceptuj wszystkie”, wyrażasz zgodę na przetwarzanie plików cookie zgodnie z polityką prywatności

    Background
    Background