Sprytna Bułeczka
Kiedy pierwszą Bułeczkę zjadła Lisica, dziadek z babcią trochę się martwili, ale dziadek niebawem zapytał:
— Babciu, została ci jeszcze mąka, żeby upiec nową Bułeczkę?
— Trochę zostało, ale Bułeczka wyjdzie nieduża — odpowiedziała babcia.
— Nic nie szkodzi, byle tylko była mądra.
Upiekła staruszka nową Bułeczkę i zaczęła ją pouczać:
— Ty, Bułeczko bądź mądrzejsza i strzeż się Lisicy, nieważne, co by ci mówiła i co obiecywała. Bądź sprytna, inaczej leśne zwierzęta cię zjedzą, jak twoją poprzedniczkę.
— Dobrze, babciu, będę uważać! — odpowiedziała Bułeczka wesoło i poturlała się do lasu na spacer.
Turla się Bułeczka, turla, a tu z naprzeciwka skacze Zając.
— O, cześć, Bułeczko. Jesteś tu nowa? Może zaśpiewasz mi jakąś piosenkę?
— Nie, Zającu, nie mam czasu na piosenki. Babcia z dziadkiem wysłali mnie do lasu na grzyby. Jak nazbieram, to może zaśpiewam.
— Dobrze, Bułeczko, pomogę ci zbierać grzyby.
I Zając zebrał dla Bułeczki cały koszyk grzybów, a ta zaśpiewała mu piosenkę i poturlała się dalej.