Sól
— Mamo, czy sól to są kawałeczki słońca? — zapytał pewnego razu jelonek.
— Dlaczego tak myślisz? — zdziwiła się mama łania i nawet przestała zlizywać sól z kamienia.
— No, ona jest biała, jak promień słońca — odpowiedział jelonek rezolutnie. — I trochę piekąca.
Łania się uśmiechnęła.
— Mnie sól bardziej się kojarzy z drobinkami lodu albo śniegu.
— I sól jeszcze jest podobna do moich plamek — dodał jelonek. Jego sierść rzeczywiście pokrywały białe plamki, jakby się wytarzał w grudkach soli. — A do czego potrzebna jest sól?
Łania zastanowiła się.
— Sól jest jak magiczny element ziemi — odpowiedziała. — Sól sprawia, że nasze mięśnie dobrze pracują, mamy silne nogi. Serce mocno pompuje krew, przesycając tlenem wszystkie tkanki w naszym ciele. I z powodu soli jeleniom dobrze rosną rogi, dlatego jemy sól. Inaczej mielibyśmy słabe poroże.
Jelonek potrząsnął głową — na razie jeszcze nie miał rogów.
— Po prostu jesteś jeszcze za mały. Na pewno wyrosną ci rogi, tak samo wielkie i piękne jak u twojego taty — powiedziała mama.