Śnieg i lód
Po niebie płynęła duża chmura, a w niej wesoło bawiły się przezroczyste kropelki wody.
— Cześć, Dzyń! — zawołała do swojej przyjaciółki kropelka imieniem Leja. — Dokąd lecimy tym razem?
— Wiatr nam powie! — odparła Dzyń beztrosko. — Bawmy się dalej!
Przyjaciółki wiedziały, że niedługo będą lecieć na ziemię, a dopóki tak się nie stało, bawiły się w „figury”. Jedna kształtowała swoje przezroczyste ciałko, a druga miała odgadnąć, co to jest — i tak na zmianę.
W niebie zrobiło się wyraźnie zimniej. Wszystkie kropelki — a było ich bardzo dużo — zbliżyły się do siebie i wzięły za ręce. W pewnej chwili Leja poczuła, że dzieje się z nią coś dziwnego, a kiedy popatrzyła na koleżanki, zobaczyła, co dokładnie. Wszystkie one robiły się białe i jednocześnie przybierały dziwne koronkowe, wzorzyste i promieniste kształty. Każda z nich była trochę inna, niepowtarzalna, każda miała inny wzór. Kiedy nasza kropelka oglądała nowiutkie stroje przyjaciółek, wiatr zahuczał:
— Teraz wszystkie jesteście śnieżynkami — małymi lodowymi kryształkami! Na ziemi nastała zima, pora śniegu!