Słoneczna pajęczynka
Mały pajączek bardzo lubił wygrzewać się na słońcu. Kiedy mama i tata nie patrzyli, wspinał się na zawrotną wysokość — na sam czubek najwyższego drzewa, siadał na listku i rozkoszował się promieniami słońca.
Gdyby mama i tata się o tym dowiedzieli, ukaraliby pajączka, ponieważ miejsce pająków jest w ciemnych ostępach lasu. Tam, w cieniu, ukryte wśród gałęzi, ich lepkie pajęczyny łowią muchy, komary, motyle i żuczki. Im mniej widoczna pajęczyna, tym więcej zdobyczy wpada w zastawione sieci. Tak już jest u pająków.
Jednak pajączek nie chciał jeść much ani motyli — chciał się z nimi przyjaźnić i tworzyć dla nich cudowne stroje. Dlatego nauczył się jeść pyłek z kwiatów i popijać go rosą. Cały czas tkał koronki z pajęczyny i tak bardzo zatapiał się w marzeniach, że nie słyszał, że mama i tata go wołają.
Pewnego dnia pajączek znów wdrapał się na swoje drzewo, usadowił na listku i zaczął wpatrywać się w słońce. „A gdyby tak nałapać promieni i wpleść je w moją pajęczynę?” — pomyślał nagle. Chwycił promyk słońca i pociągnął za niego. Promień chętnie pozwolił się wpleść w niteczkę. Pajączek uprządł cały kłębek lśniącej nici ze słonecznego blasku. Ukrył go w dziupli starego dębu. Wydawało się, że ze środka świeci małe słońce.