Słońce i deszcz
Pewnego razu deszcz pokłócił się ze słońcem. A wszystko dlatego, że mu zazdrościł.
― Tobie to dobrze. Wszyscy lubią twoje ciepło, a mnie uważają za mokry i nieprzyjemny! ― zawołał deszcz.
― Niech się jeszcze mną trochę nacieszą. Niedługo nadejdzie jesień i wtedy wszystko tobą przesiąknie ― odpowiedziało łagodnie słońce.
― Nie ma mowy! Nie chcę czekać, od razu zacznę lać bez przerwy ― powiedział niegrzecznie deszcz i wezwał wielką burzową chmurę.
Chmurzysko zasłoniło słońce, a deszcz zaczął padać i lał bez przerwy. Padało jeden dzień, drugi, trzeci... Rzeki wystąpiły z brzegów i zaczęła się powódź. Woda zatapiała lasy, parki, ulice, samochody i domy. Ludzie, zwierzęta, a nawet ptaki błagały o litość.
― Co ty wyprawiasz! ― zawołało słońce. ― Czy naprawdę jest ci dobrze wtedy, kiedy innym jest źle?
Nagle deszcz zatrzymał się i zastanowił. No proszę, przez cały ten czas nawet nie spojrzał, co się dzieje na ziemi, podczas gdy on lał bez przerwy!
Deszcz wsłuchał się w siebie i zrozumiał, że nie czuje radości z powodu tego, że zasłonił słońce. Poprosił więc chmurę burzową, żeby sobie poszła.
Gdy tylko słońce znalazło się na wolności, zaczęło świecić goręcej niż wcześniej, żeby jak najszybciej wysuszyć ziemię i wszystko co na niej było. Deszcz patrzył na to, co się dzieje, i cieszył się, gdyż w końcu zaczął dostrzegać zadowolonych ludzi i zwierzęta.