Skarby
Pewna ciekawska małpka zajrzała do głębokiej nory. Mama jej wiele razy mówiła, żeby tego nie robiła, ale małpka nie posłuchała. I wtedy ktoś ją złapał za szyję, a potem pociągnął w głąb nory, pod ziemię! Zapierała się wszystkimi czterema łapkami, ale ten ktoś był od niej silniejszy. W końcu małpka przestała stawiać opór.
— Chciałaś ukraść moje ssskarby? — zasyczał w ciemności zły głos.
— Skarby? Jakie skarby? — zatrajkotała pospiesznie małpka. — Ja nawet nie wiedziałam, że tu są jakieś skarby. Ja w ogóle nie wiem co to skarby!
— Ssss? — zdziwił się głos. — Nie wiesz czym sssą ssskarby?
— Nie — odpowiedziała szczerze małpka.
— Ssspójrz! — rzekł uroczyście głos, a w norze zapaliła się świeca.
Małpka zobaczyła, że jest w gościnie u kobry królewskiej. Obok niej stała drewniana skrzynia. Wyglądała na ciężką. Pewnie było w niej sporo rzeczy.
— A po co ci to? — zapytała małpka.
— Ssstrzegę tego przed ludźmi. Są chciwi, a gdy zobaczą złoto, tracą rozum i zaczynają zabijać ssswoich braci — odpowiedziała gospodyni nory.
— Och?! — zdziwiła się małpka.
— Tak — powiedziała wężyca. — W ogóle zwierzęta też mogą oszaleć, jeśli je zobaczą.
— A ja? — przestraszyła się małpka.
— Ty też! — odpowiedziała kobra.
— Kiedy ja wcale nie rozumiem, po co mi skarby? — powiedziała małpka.
— Rzeczywiście, po nic — rzekła kobra, — ale tak po prostu zawsze sssię dzieje i ze wszyssstkimi.