Sen zimowy
Jeż zbudował sobie ładny domek z trawy i gałązek pod starym pniem z rozłożystymi korzeniami. Pniak służył jako dach i ściany, a wejście było pod korzeniami. W środku jeż zaścielił gałązkami i suchą trawą mały pokoik. Nazbierał też trochę różnych piórek, które czasem gubiły ptaki. Przyniósł też ciepłą sierść zająca, którą znalazł przyczepioną do dolnych gałęzi świerku.
Wszystkie drzewa w lesie zmieniły zielony kolor na żółty i czerwony, i zaczęły zrzucać liście. Z tych liści można było ułożyć wspaniałe wzory. Deszcz głośno i radośnie tańczył na kałużach. Gdzieś wysoko leciały żurawie i wołały do siebie. Och, jaka szkoda, że jeżyk nie miał skrzydeł! Też chętnie poleciałby z żurawiami. Ale inne jeże szły spać i będą spały przez całą zimę. Jeżyk był jeszcze bardzo młody i nie rozumiał, dlaczego musi spać zimą. To miała być jego pierwsza zima.
– Ech! – westchnął do siebie. – No cóż, pójdę w gości!
Jeżyk był bardzo miły i miał w lesie bardzo dużo przyjaciół. Postanowił odwiedzić niedźwiedzia. Po drodze zaszedł pod jabłonkę i przyczepił sobie do kolców dwa smaczne, rumiane jabłuszka – poczęstunek dla niedźwiedzia!
– Czy jest ktoś w domu? – zapytał jeżyk, podchodząc do wielkiego legowiska.