Pustynia
Słoneczny "zajączek" skakał po piasku pustyni i niechcąco obudził skorpiona, który spał, schowany przed upałem pod kamieniem. "Zajączek" pewnie nie wiedział, że skorpiony prowadzą nocny tryb życia, a w dzień śpią.
Skorpion poruszył się i zakręcił zagiętym do góry odwłokiem, na końcu którego miał kolec jadowy dla obrony przed drapieżnikami. Z niezadowoleniem wyjrzał ze swojej kryjówki, żeby sprawdzić co się dzieje. Skąd tu się wzięły jakieś słoneczne "zajączki"?
Nikogo nie było w pobliżu. Skąd przykicał ten "zajączek"?
No bo skąd się biorą takie "zajączki"? Stąd, że światło słońca odbija się od jakiegoś błyszczącego przedmiotu albo od powierzchni wody. Czyli coś tu niedaleko odbija światło. Skorpionowi wydało się to dziwne i podejrzane, bo wody nie było na całe tysiące kilometrów. Tylko piaszczyste wydmy — pagórki, pofałdowane jak fale.
— Cześć! — rozległ się obok czyjś głos.
Skorpion aż podskoczył, gotów użądlić, ale w samą porę rozpoznał swojego przyjaciela, pustynną jaszczurkę, warana.
— Ależ mnie wystraszyłeś! — westchnął skorpion.