Odwrotniaki
Rafałowi wydawało się, że z siedzenia na jednym krześle już wyrósł. Zsunął więc dwa krzesła i zdecydowanie usiadł na obu. Musiał siedzieć w dużym rozkroku, co nie było wygodne. Rafał w ogóle lubił przekraczać granice stawiane przez dorosłych. Był przekorny i zawsze starał się robić wszystko na odwrót.
Dumny z tego, że siedzi od razu na dwóch krzesłach, cierpliwie znosił niewygody, aż nagle rozległ się głośny trzask i na podłodze pojawiła się szczelina. Krzesła zdradziecko rozjechały się w obie strony, a chłopiec poleciał w dół.
Spadał długo i już nawet pomyślał, że to wszystko mu się śni, kiedy w końcu upadł na coś miękkiego. Owo miękkie coś poruszyło się, rozległ się szelest gigantycznych skrzydeł i Rafał został uniesiony gdzieś dalej. Kiedy jego oczy przyzwyczaiły się do ciemności, zobaczył, że leci na wielkim nietoperzu. Otaczająca ich mgła wydawała się nieprzenikniona i tylko po wietrze wiejącym w twarz można było wywnioskować, że pędzą z ogromną prędkością. Ale oto przed nimi zamigotało światło. Zbliżało się gwałtownie i wkrótce zaczęło przypominać wyjście z jaskini. Przelecieli przez nie i znaleźli się w jakimś bardzo dziwnym miejscu.