Niedźwiedź i smutenka
Żył sobie kiedyś niedźwiedź, który pewnego razu przypadkiem połknął smutenkę. Zrobiło mu się tak smutno, że musiał nawet wezwać lekarza. Doktor zbadał niedźwiedzia i powiedział:
–– Cóż, wszystko jasne: połknąłeś smutenkę. Teraz musisz połknąć wesolinkę, żeby wyzdrowieć.
–– Wesolinkę? –– powtórzył niedźwiedź. –– A skąd ja mam ją wziąć?
–– Nie wiem –– odpowiedział lekarz. –– W lesie na pewno nie rośnie. Zapytaj przyjaciół, może oni wiedzą, gdzie jej szukać.
Niedźwiedź posłuchał lekarza i poszedł do przyjaciół. Najpierw odwiedził swojego najbliższego przyjaciela, jenota i zapytał go:
–– Jenocie, nie wiesz, skąd wziąć wesolinkę? Bardzo jej potrzebuję, lekarz mi ją przepisał.
–– Nie wiem –– odpowiedział jenot. –– Ale mogę opowiedzieć ci zabawny dowcip, który dzisiaj usłyszałem. Jestem pewien, że też ci się spodoba!
–– Dobrze, opowiedz, posłucham.
Jenot opowiedział niedźwiedziowi dowcip, a ten mało się nie przewrócił ze śmiechu. Żart był taki zabawny!
Niedźwiedź poszedł dalej i zobaczył zająca.
–– Zajączku, pomożesz mi znaleźć wesolinkę?
–– Nawet nie wiem, co to jest. Ale mogę poczęstować cię smacznym i wesołym daniem –– odpowiedział zając.
–– Dobrze –– zgodził się niedźwiedź.
Zajączek przygotował dla niego omlet, który ozdobił śmieszną „minką”. Z plasterków marchewki zrobił „oczka”, a ze szczypiorku –– uśmiechniętą „buzię”.
–– Jakie wesołe danie, dziękuję! –– powiedział niedźwiedź, spróbowawszy poczęstunku zajączka. Nastrój znacznie mu się poprawił.
A potem poszedł do swojego dziadka Tuptacza.
–– Dziadku, pomóż mi, potrzebuję wesolinki. Lekarz mi ją przepisał, ale nigdzie nie mogę jej znaleźć.
–– A gdzie już szukałeś?
–– Szukałem u jenota. On jej nie ma. Ale opowiedział mi zabawny dowcip. Bardzo mnie rozśmieszył.
–– Dobrze. –– Dziadek kiwnął głową. –– A kogo jeszcze pytałeś?
–– Pytałem zająca. On też nie umiał mi pomóc. Ale poczęstował mnie bardzo smacznym i wesołym daniem. No i przyszedłem w końcu do ciebie. Jeśli nawet ty nie będziesz wiedział, gdzie jej szukać, to znaczy, że nikt inny też nie wie. –– Niedźwiedź machnął łapą.
Tuptacz znów skinął głową z zadowoleniem i uśmiechnął się.
–– Dobrze zrobiłeś, że przyszedłeś do mnie, odwiedziłeś staruszka. Teraz, wnuczku, możesz śmiało wracać do domu.
–– Jak to? –– zdziwił się niedźwiedź. –– A wesolinka?
–– Już ją dostałeś –– odrzekł Tuptacz.
–– Jak to? Jenot mnie rozśmieszył, zając nakarmił. I tyle. Żadnej wesolinki nie dostałem.
–– Śmiech i uśmiech z wesołego dania to są właśnie te wesolinki, które ci przepisał doktor. I one zwyciężyły twoją smutenkę.
Tak niedźwiedź dowiedział się, czym są wesolinki i jak za ich pomocą przeganiać smutek.
Pytania do bajki rozwijające inteligencję emocjonalną dziecka:
- Jak myślisz, czy można połknąć smutek?
- Co lekarz poradził niedźwiedziowi?
- Opowiedz, jak niedźwiedź szukał wesolinki.
- Jakie znasz wesołe potrawy?
- A co ty robisz, kiedy ci smutno?
Odkryj wszystkie tajemnice naszego magicznego lasu!
Biblioteka autorskich bajek „Żywe Bajki” już na Ciebie czeka!
Setki wartościowych historii wspierających rozwój dzieci.
Zobacz nasze ABONAMENTY – mile Cię zaskoczą.
Podaruj dzieciom radość, zabawę i prawdziwe wartości!
Не бійся темряви
0:00
0:00
Oceń bajkę i odbierz kolorowankę w prezencie