Magiczna kra
Pewnego razu pingwin Trolo postanowił zwiedzić świat. Nie wiedział jednak, od czego zacząć. „Jak mogę spełnić swoje marzenie?” — zastanawiał się Trolo, patrząc w dal.
— Mogę ci pomóc — usłyszał nagle nieznany głos, spojrzał w dół i zrozumiał, że mówi do niego kawałek lodu, na którym stał.
— Ale jak ty możesz mi pomóc? — pingwin był jeszcze bardziej zdziwiony.
— Mogę zabrać cię w dowolne miejsce na oceanie! — odpowiedziała wesoło kra lodowa.
— To byłoby fajnie, dziękuję!
— W takim razie trzymaj się mocno, kapitanie, odpływamy! — zakomenderowała kra. — Gdzie chcesz popłynąć najpierw?
— Zawsze marzyłem, żeby zobaczyć, co jest po drugiej stronie oceanu. Dlatego płyń prosto, aż znajdziemy się na drugim brzegu — odpowiedział Trolo.
Pingwin płynął długo na magicznej krze, ale brzegu wciąż nie było widać.
— Dlaczego płyniemy tak długo? — zapytał z niepokojem Trolo. — Zawsze mi się wydawało, że jesteśmy bardzo blisko drugiego brzegu.
— To nie był brzeg, tylko horyzont. Widziałeś linię horyzontu. Nie można stąd zobaczyć brzegu, ponieważ ocean jest ogromny.
Pingwin i magiczna kra płynęli wiele dni i nocy, aż dotarli do drugiego krańca oceanu. Tam ujrzeli przepiękną ziemię, całą pokrytą kwiatami, nad którymi fruwały motyle.
— Jak tu pięknie! — wykrzyknął z zachwytem Trolo, wychodząc na brzeg.
— Tak — zgodziła się kra lodowa. — Wszędzie są tu kwiaty i motyle. Tylko nam chyba będzie tu za gorąco... — ciągnęła w zamyśleniu.