Kosmos

4,9
2083

Noc przyniosła w dłoniach gwiazdy i szczodrze je rozsypała po niebie. Gwiazdki poturlały się na wszystkie strony. Każda zajęła swoje miejsce i zaczęła robić to, co lubiła najbardziej, czyli świecić. Jednak nie wszystkie gwiazdy były takie spokojne. Niektóre miały ochotę koniecznie gdzieś biec albo nawet lecieć. Wtedy zaczynały pędzić po niebie to tu, to tam, zaglądać we wszystkie miejsca i wtrącać się w różne sprawy.

Na przykład pewna gwiazdka, która nazywała się Uma, postanowiła złożyć wizytę wszystkim gwiazdom, ze wszystkimi się zapoznać i zdecydować, gdzie będzie mieszkać w tym niezwykłym kosmicznym świecie. Do tego była wiercipiętą i na dodatek bardzo ciekawską. Dlatego wzięła ze sobą trochę gwiezdnych ciasteczek i ruszyła w drogę.

kosmos-1

„Od kogo by tu zacząć? — rozmyślała Uma, patrząc na sąsiadów. — Pewnie od tych, którzy są najbliżej!”

Najbliżej były dwa ciała niebieskie. Takie tłuściutkie ciała, duże i okrągłe jak kule. Co prawda jedno było mniejsze, a drugie większe.

To większe było poważne, powolne, obracało się bez pośpiechu. A to mniejsze obracało się nie tylko wokół własnej osi, ale jeszcze krążyło dokoła swojego poważnego sąsiada.

— Cześć! — przywitała się z nimi Uma. — Poznajmy się! Niedawno się urodziłam, ale mam gwiezdne ciasteczka! Częstujcie się, proszę, i opowiedzcie mi o sobie, bo ja tu jeszcze nikogo nie znam.

— Dobrze — odpowiedziało poważne ciało i uśmiechnęło się. — Ja jestem planeta. Duże ciało niebieskie. Krążę dokoła ogromnej gorącej gwiazdy, którą nazywają Słońcem, i obracam się, żeby nagrzać wszystkie swoje boki, bo jeśli nie będę się kręcić, to na jednej mojej części zawsze będzie żar i wszystko się spali, a na drugiej zawsze będzie zimno i wszystko zamarznie. Rozumiesz?

Mała gwiazdka Uma pokiwała głową. Naturalnie, rozumie: trzeba się obracać. Ruch to życie.

kosmos-2

— Poza tym ja i wszystkie istoty na mnie musimy czasem spać. Jeden półobrót to dzień, gdy żyjemy w świetle słońca, drugi — to noc, kiedy śpimy albo patrzymy w kosmos.

— A twój kolega? Dlaczego on cały czas milczy? — zaciekawiła się Uma.

— To księżyc. Nie lubi rozmawiać. Ma swoje zadania: oświetla mnie w nocy i stwarza morskie przypływy i odpływy. Jest bardzo pracowity i rozmawia ze mną nocą, kiedy nie widać słońca.

— A tamte gwiazdy w oddali to kto? — dopytywała się niecierpliwie gwiazdeczka Uma.

— To też są planety. Tam i o tam! — wyjaśniła planeta. — Wszystkie planety, takie jak ja, krążą dokoła słońca.

Uma szeroko otworzyła oczy.

— Jak to?! Wszystkie gwiazdy to tak naprawdę nie są gwiazdy?

— W naszej okolicy jest tylko jedna gwiazda — Słońce. A cała reszta to planety, księżyce, komety i meteoryty. One tylko odbijają światło słoneczne, dlatego wydają się świecić. A tak naprawdę nie są gwiazdami.

Uma zdenerwowała się.

— W takim razie kim ja jestem?

— Na razie nie wiem — odparła planeta. — Jesteś jeszcze bardzo mała. Jak urośniesz, to zobaczymy.

Uma trochę posmutniała, ale postanowiła, że poleci dalej i sama wszystkiego się dowie. Poczęstowała planetę i jej towarzysza gwiezdnymi ciasteczkami. Dwa razy obleciała ich dokoła, nabierając rozpędu, i skierowała się prosto ku dużej gwieździe imieniem Słońce. Leciała szybciej niż dotąd, jednak do Słońca było bardzo daleko. Po drodze zaznajamiała się z różnymi planetami i coraz więcej dowiadywała się o kosmosie.

kosmos-3

Napotykała małe ciała niebieskie, takie jak ona. Teraz Uma już ich nie nazywała gwiazdami. Były wesołe, miały różne rozmiary i kształty, wcale nie okrągłe jak planety.

Beztrosko pokrzykiwały do siebie, gwizdały i śmiały się. Goniły się nawzajem, zderzały, rozlatywały w przeciwne strony i znów zgodnie dokądś leciały.

„Bardzo psotne ciała!” — pomyślała Uma i podleciała bliżej.

— Dzień dobry! Poczęstujcie się gwiezdnymi ciasteczkami! — Podsunęła im poczęstunek. — Kim jesteście?

Kosmiczne ciała szybko połapały ciastka i przeżuły je w jednej chwili.

— Jesteśmy takie jak ty, błądzące albo spadające gwiazdy — odpowiedziało największe z nich. — To znaczy, oczywiście nie jesteśmy prawdziwymi gwiazdami, jeśli brać pod uwagę Słońce, ale nie jesteśmy też planetami. Jesteśmy meteoryty! Składamy się z metalu i kamienia, latamy sobie gdzie chcemy, po całym kosmosie. Czasami wpadamy w powietrzną przestrzeń dokoła planet — która nazywa się atmosfera — i w niej pięknie się palimy. Dlatego planety lepiej omijać. Leć z nami, będzie wesoło!

kosmos-4

— Nie,nie, dziękuję. — Uma odmówiła uprzejmie. — Muszę lecieć do Słońca, żeby z nim porozmawiać!

Główny meteoryt zagwizdał i wymienił spojrzenia z pozostałymi.

— No to szczęśliwej drogi, my tak daleko nie polecimy! — powiedział i pomachał do Umy.

Wszystkie meteoryty podążyły za nim w swoją podróż. A Uma znów nabrała odpowiedniego rozpędu i leciała dalej. Im bardziej zbliżała się do gigantycznej gwiazdy Słońca, tym bardziej robiło się gorąco i tym silniejsze miała wrażenie, że się roztapia. Musiało tak być naprawdę, gdyż pojawił się za nią świecący ogon, którego wcześniej nie miała. Słońce emanowało gorącem i rozrzucało wokół siebie fale ognia.

— Stój, mała! — głośno zawołało Słońce do Umy. — Dalej nie wolno, spalisz się!

kosmos-5

— Ale ja muszę się jeszcze tyle nauczyć! — zaprotestowała Uma.

— Opowiem ci tyle, ile dam radę — powiedziało Słońce z uśmiechem. Miało już bardzo dużo lat i takich jak Uma widywało już bardzo, bardzo wiele. — Już wiesz, że jestem gwiazdą. Gwiazdy płoną i świecą, od nikogo nie są zależne, ale świecą dla wszystkich dokoła i grzeją. Jestem jedną z wielu gwiazd w naszej galaktyce, czyli świecie, który widzimy. A takich światów jest bardzo dużo i gwiazd też jest mnóstwo, tylko są ogromnie daleko. Można się zestarzeć i umrzeć, a i tak nie zdąży się dotrzeć do żadnej.

Uma się zmartwiła, bo bardzo chciała zobaczyć inne gwiazdy. Jednak Słońce ciągnęło dalej:

— Gwiazdy bywają rozmaite i różnych kolorów. Najgorętsze gwiazdy są błękitne, a najchłodniejsze — czerwone. Ja jestem białą, bardzo gorącą gwiazdą. Dlatego leć do domu, malutka, dopóki cię niechcąco nie spaliłam.

— Poczekaj! — zawołała Uma. — Powiedz mi, kim ja jestem!

Słońce uśmiechnęło się.

— Ty jesteś kometą. Piękną kometą ze świecącym ogonem. Leć, świeć i ciesz wszystkich swoją urodą.

Uradowana Uma pomachała Słońcu ogonem i wyruszyła na poszukiwanie innych komet, żeby latać razem z nimi. Teraz zrozumiała, czemu jej się nie chce siedzieć w jednym miejscu i cieszyła się, że może znaleźć kogoś podobnego do siebie. Może z innymi kometami uda jej się dotrzeć do innych światów w kosmosie? Uma leciała prędko, a jej światło zostawiało w kosmosie piękny długi ślad.

wooden bg
kosmos-1
wooden bg
kosmos-2
wooden bg
kosmos-5

Odkryj wszystkie tajemnice naszego magicznego lasu!

Biblioteka autorskich bajek „Żywe Bajki” już na Ciebie czeka!
Setki wartościowych historii wspierających rozwój dzieci.
Zobacz nasze ABONAMENTY – mile Cię zaskoczą.
Podaruj dzieciom radość, zabawę i prawdziwe wartości!

Background

Не бійся темряви

0:00

0:00

  • 5–7 lat
  • 7–9 lat
  • 9+ lat
  • Dla chłopca
  • Dla dziewczynki
  • świat wokół nas
  • umiejętności szkolne
  • wood
    owl
    fairy
    paper

    Oceń bajkę i odbierz kolorowankę w prezencie

    Dziękujemy za ocenę

    Średnia ocena bajki 4,9

    book

    Pobierz kolorowankę

    Pliki cookie

    Używamy plików cookie, aby ulepszyć działanie serwisu. Klikając „Akceptuj wszystkie”, wyrażasz zgodę na przetwarzanie plików cookie zgodnie z polityką prywatności

    Background
    Background