Jak wróbelki
Było sobie dwóch braci: Krystian i Sylwek. Krystian był starszy i często dokuczał młodszemu Sylwkowi. Chłopcy kłócili się i sprzeczali, bo każdy chciał pokazać, że jest lepszy od brata. Jeśli Krystian w czymś wygrywał, Sylwek zawsze się złościł –– i na odwrót. To sprawiało, że bracia robili się coraz bardziej agresywni.
Pewnego razu mama miała już dość patrzenia, jak jej synowie się kłócą, i powiedziała:
–– Moi drodzy, kocham was obu, ale nie podoba mi się, kiedy wyładowujecie na sobie złość. Rozumiem, że być może jesteście bardzo zmęczeni i dlatego nie chcecie rozwiązywać swoich problemów w sposób pokojowy, ale spróbujmy teraz postąpić inaczej.
–– Jak? –– zapytali chłopcy chórem.
–– Wyobraźcie sobie, że przemieniliście się w dwa wróbelki. Przykucnijcie, obejmijcie rękami kolana i zacznijcie podskakiwać i popychać się, jak wróble. Nie wolno wam ruszać rękami ani mówić –– tylko ćwierkać. Kto się nie utrzyma na nogach, powinien szybko znów objąć rękami kolana i wrócić do walki.
Braciom tak się spodobała ta „wróbelkowa” bitwa, że nawet nie zauważyli, jak im przeszła w tym czasie złość na siebie. Krystian i Sylwek się wyszumieli, a potem razem bawili się samochodzikami, bez żadnych kłótni.