Grawitacja
W jabłku mieszkał sobie mały, ciekawski robaczek. Cały czas wyglądał na zewnątrz i oglądał otaczający go świat. Jego domek-jabłko wisiał wysoko na gałęzi jabłoni, więc świat wydawał się robaczkowi malutki, mniej więcej taki jak on sam. Z ziemi patrzyły na niego małe kwiatki i małe trawki. Pod drzewem latały malutkie kolorowe motyle i brzęczały małe pszczółki.
Wielkie były tylko ptaki, które czasami siadały na pobliskiej gałęzi i śpiewały. A potem uważnie rozglądały się dokoła, w nadziei, że znajdą jakiegoś nieostrożnego robaka i go zjedzą. Jednak robaczek dobrze się chował i nigdy go nie zauważyły.
Robaczek urodził się w domku-jabłku i rósł razem z nim. On rósł i jabłko też rosło. Rosło, dojrzewało, aż pewnego pięknego dnia wiatr je strącił — bęc! — na ziemię.
Robaczek akurat wtedy wyglądał na świat, który raptem zaczął koziołkować i rozleciał się na kawałki. A dokładnie, to jabłko się rozleciało i potłuczony robaczek znalazł się na ziemi, bez domku.
"Co za bałagan!" — pomyślał robaczek, leżąc w wysokiej trawie i patrząc na strasznie wielkie kwiaty nad sobą, na potwornie wielkie motyle i okropnie duże pszczoły z niebezpiecznymi żądłami.
Postanowił jak najprędzej wejść z powrotem na drzewo, gdzie żył wcześniej i poszukać sobie drugiego domku-jabłka.