Dzięki, Maniunia!
Liście wysychały i powoli spadały z gałęzi, delikatnie pokrywając ziemię czerwono-żółto-brązowym dywanem. Rano nutria Maniunia wstała wcześniej, żeby zabrać się do przygotowywania swojej nory na zimę. Chodząc w pobliżu swojego domku, nagle usłyszała czyjś żałosny płacz.
Maniunia rozejrzała się i zobaczyła małą myszkę, która szlochała, ocierając łzy łapkami.
― Jak masz na imię, malutka? ― zapytała nutria.
― Jestem Ryżula ― odpowiedziała myszka, nadal płacząc. ― A ty jak się nazywasz?
― Mam na imię Maniunia. Dlaczego płaczesz?
― Dzisiaj w nocy huragan zniszczył mój domek, który niedawno zbudowałam, żeby w nim przezimować. Teraz na pewno zamarznę i zginę...
― Och, to bardzo smutne! Bardzo ci współczuję ― odpowiedziała Maniunia. ― Jak mogę ci pomóc?
― Nie wiem ― odpowiedziała niepewnie Ryżula.
― A ja chyba już wiem! ― zawołała nagle nutria. ― Zbudujemy ci nowy domek, w którym będzie ciepło zimą.