Drzewo rośnie
Ptak niósł w dziobie orzech. Najpierw zamierzał go zjeść, ale po to trzeba było rozbić twardą skorupę, a dokoła rosło jeszcze dużo różnych smakołyków. "Lepiej schowam orzech w ziemi – pomyślał – a kiedy nadejdzie czas głodu, wtedy go wykopię".
I tak zrobił. Znalazł dobre miejsce, gdzie podłoże było czarne i miękkie, wygrzebał łapami dołek, ostrożnie włożył tam orzech i przykrył go ziemią. A potem odleciał.
W skorupce orzecha, w samym środku smacznego jądra, spał maleńki kiełek, podobny do malutkiego robaczka. Orzech polewały deszcze i grzało słońce. W miękkiej ziemi było mu ciepło i wygodnie, coraz bardziej nasiąkał wilgocią, więc kiełek się obudził. Mijał dzień za dniem, kiełek rósł, robił się coraz większy i pewnego dnia poczuł, że w środku orzecha ma już bardzo mało miejsca.
"Robię się coraz większy! – pomyślał mały kiełek. – Już jest mi ciasno w moim małym domku! Oj, co ja pocznę bez domku?"
Kiełek bał się, ale ciągle rósł i rósł – nic nie mógł na to poradzić. I oto w pewnej chwili orzechowa skorupka pękła, a domek się rozleciał. Najpierw kiełek się zmartwił, ale potem zauważył, że pojawił się u niego korzonek, podobny do ogonka. Korzonek rósł w dół, w głąb ziemi, wysysając z niej ożywcze soki i minerały.