Czas z gumy
"Znów niczego nie zdążę" ― myślała Ania, wracając do domu szkolnym autobusem. Wszystkie jej koleżanki i koledzy już dawno wysiedli i rozeszli się po domach, a ona została sama, bo mieszkała najdalej ze wszystkich. Uliczne widoki jeden za drugim zmieniały się za oknem, a Ania smutno rozmyślała nad swoim nieszczęściem.
"Dlaczego czas nie jest z gumy?!" ― W głowie Ani pojawiła się nagle nowa myśl, która wydała jej się tak kusząca, że dziewczynka z rozmarzeniem zamknęła oczy i zatonęła w świecie swoich fantazji.
Kiedy Ania znów otworzyła oczy, za oknem był ciągle ten sam widok, co dwa przystanki wcześniej.
"Nie rozumiem. Czy my stoimy? ― zdziwiła się. ― Nie, jednak jedziemy..."
Ale po kilku przystankach pejzaż za oknem był ciągle ten sam. Dziewczynka zaczęła się niepokoić.
― Przepraszam, kiedy dojedziemy na miejsce? ― zapytała Ania kierowcę.
― A tobie się gdzieś śpieszy? ― uśmiechnął się kierowca. ― Jedziemy powolutku, niebawem powinniśmy dojechać.
― Ale dlaczego powolutku? Przecież nie ma korków! ― odparła dziewczynka.
― Dlatego, że trafiliśmy do gumowego kontinuum.
― Dokąd...? ― Ania osłupiała.
― Gumowe kontinuum to takie miejsce w rodzaju Trójkąta Bermudzkiego. Tylko tutaj czas nie przyspiesza, a bardzo zwalnia. On się robi tak jakby gumowy ― wyjaśnił kierowca.
― Gu-mo-wy? ― powtórzyła Ania. ― I jak się teraz z niego wydostaniemy?
― Na razie nie wiem. Ale myślę, że przede wszystkim powinniśmy sobie odpowiedzieć na dwa pytania: po pierwsze, po co mamy się z niego wydostawać; a po drugie, jak można z pożytkiem dla siebie wykorzystać rozciągnięty czas?