Cud z Wersalu
Był sobie kiedyś pierniczek, który nie wyróżniał się niczym spośród swoich braci. Ale tylko na pierwszy rzut oka. W rzeczywistości w sercu tego pierniczka kryła się wielka miłość do siebie i do świata. Wiedział, że chce osiągnąć coś więcej niż tylko zostać zjedzonym przy filiżance herbaty lub kawy.
Pierniczek bardzo dbał o siebie i ozdabiał się na wszelkie sposoby, przymierzając kolorowe lukry i wzorki. Lubił wyglądać pięknie i ozdabiać sobą świat.
–– Po co się tak stroisz? –– śmiały się z niego inne pierniczki. –– I tak dzisiaj wieczorem zjedzą nas na deser. Co za różnica, jak będziesz przy tym wyglądał?
–– Nie pozwolę się nawet dotknąć. Wy róbcie, co chcecie, ale ja nie zamierzam dziś wieczorem zniknąć w czyimś żołądku. Marzę o tym, żeby trafić do witryny w Wersalu!
Inne pierniczki zaczęły po prostu pękać ze śmiechu. Nie mogły zrozumieć, jaki jest sens marzyć, skoro kiedyś i tak go zjedzą.
Kiedy nadszedł wieczór i pierniki podano do stołu, nasz mały pierniczek zebrał wszystkie siły i niepostrzeżenie stoczył się z talerzyka. Nie wiedział jeszcze, co będzie dalej, ale zdecydowanie nie chciał być zjedzony przez jakiegoś łakomczucha. Potoczył się do najbliższej piekarni i tam zasnął pod stołem, gdyż bardzo się zmęczył.
Kiedy rano piekarz znalazł pod stołem mały piernik, bardzo mu się spodobała jego elegancja i uroda. Pokazał go swojemu przyjacielowi, cukiernikowi.