Cień
Pewnego dnia w domu Wioletki wyłączono prąd i trzeba było wieczorem zapalić świecę. A wtedy dziewczynka zobaczyła na ścianie potwora. Miał kolce na grzbiecie i szponiaste łapy; stworzenie obserwowało Wioletkę i było gotowe rzucić się na nią.
— Tato, co to jest? — zapytała Wioletka z lękiem, wskazując na ścianę.
— To cień, córeczko! — uśmiechnął się tata. — Cień rzucany przez moją głowę.
Tata poruszył głową — i nagle Wioletka zrozumiała, że na ścianie nie ma żadnego potwora. Potargane włosy taty były trochę podobne do kolców i pazurów. Wioletka uspokoiła się i dalej obserwowała cień. A może nagle zamieni się w coś innego?
— Patrz — powiedział tata. — Z cieniem można się bawić.
I zaczął tworzyć z palców różne postacie, a na ścianie zaczęły skakać zające, latały ptaki, zaszczekały psy i zamiauczały kotki. Oto przepłynęła duża ryba. A oto przebiegł tygrys... Tata opowiadał córce różne historie o zwierzętach.
A potem ona sama tworzyła figurki z palców i bawiła się razem z tatą, aż nadszedł czas na kolację i sen.
W domu nadal nie było prądu — widocznie prace remontowe jeszcze się nie skończyły.