Bieguny
Na bardzo dalekim zimnym południu, na jednym z dwóch biegunów naszej planety, w śnieżnym świecie o nazwie Antarktyda mieszkał mały pingwin w czarno-białym zimowym ubranku. Pewnego razu zjeżdżał z górki razem z innymi małymi pingwinami. Nagle skręcił nie tam, gdzie trzeba i zanurkował prosto w głęboką śnieżną zaspę. Sam nie potrafił się wydostać i tylko bezradnie machał w powietrzu nóżkami. Żaden z jego kolegów tego nie zauważył. Pingwinek długo tkwił w śniegu, opadł z sił i zaczął zamarzać.
Nagle poczuł, że ktoś obok odgrzebuje śnieg. Niebawem pingwinek mógł wstać na łapki. Kiedy otworzył oczy, zobaczył koło siebie dziwne zwierzę: całe białe jak śnieg, tylko z czarnym nosem i czarnymi ślepkami. Miało mocne łapy, a na głowie małe okrągłe uszy.
— Dziękuję za ratunek! — powiedział pingwinek. — Ale kim ty jesteś? Nigdy wcześniej cię tu nie widziałem.
— Bo mnie tu wcześniej nie było! — odpowiedziało zwierzę. — Ja w ogóle pochodzę z drugiego bieguna. Jestem białym niedźwiadkiem polarnym.
Zaczął padać śnieg i niedźwiadek łapał na język śnieżynki. Pingwinek mu się przyglądał. Na śniegu można by go nawet nie zauważyć, gdyby nie czarny nos.
— A co to za drugi biegun? — zainteresował się w końcu pingwinek. — I jak tutaj trafiłeś?