Bez pośpiechu
Była sobie mała suczka o ślicznych brązowych oczkach i zabawnej mordce. Miała na imię Mania. Mania była miła, ale bardzo powolna: długo się ubierała, powoli chodziła i często rozglądała się na boki. Suczce podobało się jej powolne i spokojne życie. Ale Mania często się spóźniała z powodu swojej powolności.
Pewnego razu jej koleżanki wybierały się do teatru i zaprosiły Manię, żeby poszła z nimi.
–– Tak, oczywiście, idę z wami! –– odpowiedziała radośnie suczka i poszła się przygotować do wyjścia na przedstawienie.
Jednak zamiast zrobić to szybko, Mania najpierw pobiegała za motylem, potem poszła do kuchni porozmawiać z mamą, a potem zupełnie zapomniała, że koleżanki czekają na nią w teatrze. A kiedy sobie o tym przypomniała, bardzo się zdenerwowała, bo już dawno powinna była wyjść z domu. A ona nawet się jeszcze nie przebrała!
Kiedy Mania przyszła do teatru, nie wpuszczono jej do środka.
–– Spektakl już prawie się skończył –– powiedział bileter. –– Przyjdź, kiedy indziej i tym razem punktualnie.
Mania aż się rozpłakała. Przecież tak chciała obejrzeć przedstawienie z przyjaciółkami! Kiedy suczka wróciła do domu, mama jej powiedziała:
–– Kocham cię taką, jaka jesteś. Ale czas, niestety, nie da się rozciągnąć. Czasami trzeba się trochę pospieszyć, żeby zdążyć tam, gdzie jest to dla ciebie ważne.