Bajka o "niechcący"
Była sobie kiedyś dziewczynka o imieniu Wika, która bardzo lubiła używać słów „niechcący” i „przypadkiem”. Rzecz w tym, że pewnego dnia Wika zrozumiała, że te magiczne słowa pomagają jej uniknąć wszelkich kar. Wystarczyło, że kogoś popchnęła lub potrąciła i powiedziała: „Przepraszam, to było niechcący”, a wszystko jej uchodziło na sucho. I stopniowo dziewczynka zaczęła tego nadużywać.
Czasami Wika celowo popychała lub przezywała kogoś. Jeśli dorośli to zauważali, dziewczynka od razu mówiła: „Przepraszam, to było niechcący”. Dorośli wierzyli jej i nie karali jej za to. Ale pewnego razu mama zobaczyła, jak Wika specjalnie popchnęła swojego młodszego brata Ignasia.
— Dlaczego to zrobiłaś? — zapytała surowo mama.
— Przepraszam, ja niechcący — odpowiedziała dziewczynka, jak zwykle.
— Nieprawda, widziałam, że zrobiłaś to celowo. Widziałaś przecież swojego brata, kiedy biegłaś obok niego.
— No i co?
— A to, że teraz źle postąpiłaś i wcale tego nie żałujesz. Po prostu nie chcesz, żebym cię skrzyczała i dlatego mówisz, że to było niechcący. Ale ja widziałam, że to nie było przypadkiem. Za swoje słowa i postępowanie zawsze trzeba być odpowiedzialnym.